FANDOM


Copyright-icon.png Ten plik posiada zastrzeżone prawa autorskie, jednak jego właściciel zgodził się wykorzystanie go na Nasze opowiadania Wiki.

Wstęp Edytuj

Da Qiao szła zamyślona poprzez korytarze pałacu. Zbliżała się północ, ale jej nie udawało się zasnąć. Myśli krążyły jej bezwładnie po głowie. Gdy próbowała je uspokoić, zaczynały ją boleć skronie, a w gardle stawała ślina. Jak miała, na Boga, się uspokoić, gdy spotkała kogoś, kto od razu zajął cały jej umysł, kogoś, kto już samym swoim spojrzeniem rzucał cień koloru i wypełniał pustkę w jej szarym, dotychczas, życiu? Przemierzała więc korytarze zupełnie bez celu, starając sobie uświadomić, że ma już małżonka i nie może chwytać się innych. Wyszła do ogrodu, spacerowała po kamienistej dróżce, ze spuszczoną głową, wsłuchana w pohukiwanie sowy i odgłosy strumyka. Gdy podniosła na chwilę wzrok przed siebie, poczuła w środku wielkie gorąco, zatrzymała się. Momentalnie cały świat przestał się dla niej liczyć. Od środka palił ją żar. Żar, który trawił ją jak gorączka. Szepnęła sama do siebie:

- Będzie mój... Będzie tylko mój... Mój.

Zawróciła i biegiem pobiegła do swojej komnaty. Zrzuciła z siebie ubrania i położyła się spać. Zasnęła z nowym celem: ten tajemniczy będzie jej.

Rozdział 1. - "Dlaczego ogień jest czerwony?"Edytuj

- Siostra... Sioooostra. Siostra, pobudka. - Xiao Qiao trzepała siostrą jak oszalała.

- Kurde, Xiao! - Da Qiao obudziła się z niezbyt dobrym humorkiem.

Xiao Qiao odsunęła się ok. 2 metry od łóżka Da Qiao. Wiedziała, jaka potrafi być jej siostra gdy się nie wyśpi.

- Chciałam Ci przypomnieć, że za dziesięć minut masz kurs walczenia ogniem, więc... Szybciutko, szybciutko!

Da Qiao momentalnie zerwała się z łoża, porwała ubranie i szybko poleciała do łaźni. Starannie uczesała swoje włosy w dwa kucyki. Ubrała się, porwała wachlarze i puściła się pędem przez korytarze pałacu. Gdy wreszcie wyszła na plac treningowy kątem oka dostrzegła JEGO. To musiał być on. Stał oparty o drzewo, jakby żadne zasady go nie dotyczyły. Z nikim nie rozmawiał - po prostu stał, oparty o drzewo, spoglądając na innych. Da Qiao podeszła do Sun Shang Xiang, która była jej najlepszą przyjaciółką.

- Witaj Shang! - Przywitała się przyjacielsko. - Czy mogłabyś powiedzieć mi, kto stoi tam, oparty o tamtą brzoskwinię?

Sun Shang Xiang spojrzała ukradkiem w stronę tego tajemniczego chłopaka, po czym roześmiała się cichutko i odpowiedziała.

- To Lu Xun. Większego samotnika nie znajdziesz w całych Chinach. - Spojrzała na przyjaciółkę. - Nikt nie wie co siedzi w jego głowie, nikt nie wie co on czuje, ani skąd jest. - Znowu zajęła się szykowaniem broni. - Dobrze sobie radzi z ogniem, a mój brat, Sun Quan, wyznaczył go, jako swojego stratega. Dobra, możemy zaczynać!

Prości wojowie, oficerowie, w tym Da Qiao i Lu Xuna, ustawili się w szeregu naprzeciw Sun Shang Xiang. Trzymali swoje bronie mocno w rękach, podczas gdy Lu Xun, nie miał żadnej broni przy sobie.

"Czy on zamierza strzelać ogniem, rękami?" - Pomyślała z niepokojem Da Qiao.

W tej chwili Sun Shang Xiang poprosiła o to, by pokazali jak sobie radzą z wyrzucaniem ognia. Da Qiao oprzytomniała, wykonała szybki obrót, skrzyżowała wachlarze i wypuściła ognisty pocisk. 

- Dobrze Da Qiao. - Uśmiechnęła się przyjacielsko Sun Shang Xiang. - Ale jeszcze czeegoś tu brakuje. Lu Xun. - Spojrzała na Lu Xuna, który usmiechnął się szachrajsko. Odszedł od rzędu na metr długosci. Wziął głęboki oddech, złożył ręce jak do modlitwy, po czym szybko odbił je na boki wystrzeliwując dwie kule ognia.

W Da Qiao znów rozgorzał ogień. Miała ochotę rzucić się na niego. Patrzyła na niego, patrzyła w jego złocistobrązowe oczy, które błyszczały od blasku ognia. 

- Doskonały pokaz, Lu Xun. - Powiedziała Sun Shang Xiang, gdy Lu Xun zgasił ostatnią iskrę. - Widzisz Da Qiao, siła ognia bierze się z oddechu. Gdy będziesz miała spokojny oddech, będziesz z łatwoscią panować nad ogniem. Lecz jeśli Twój ogień stanie się niespokojny ogień wyrwie się z pod Twojej kontroli, a wtedy trudno będzie go znowu okiełznać.

Da Qiao przytakiwała na każde słowo jakie wypowiedziała Sun Shang Xiang. Tak naprawdę teraz jej myśli zajmował Lu Xun. Patrzyła na niego jak w obrazek. On zauważył jej spojrzenie i katem oka spojrzał jej prosto w oczy. Da Qiao momentalnie odwróciła wzrok. Jego spojrzenie... Paliło. Jakby posyłał jej iskry. Zaczęła kontaktować, dlaczego nikt nie patrzył mu w oczy, ani nie zbliżał się do niego. Był jak żywy ogień. Biło od niego gorąco. 

-... I pamiętajcie, wojownicy Wu. - Kończyła swój wykład Sun Shang Xiang. -  Ogień jest czerwony, ponieważ Wu ma nad nim władzę. Wu i ogień to jedność i możemy przy pomocy ognia zniszczyć każdego wroga. Możecie się rozejść.

Gdy to powiedziała wszyscy zaczęli wracać do swoich komnat. Da Qiao już miała zniknąć w srodku budynku, gdy zobaczyła, że Lu Xun zmierza w stronę granicy terytorium pałacu, w stronę lasu. Zaczekała aż wszyscy pójdą i pobiegła za nim.

Rozdział 2Edytuj

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki